autorstwa Nicka Field

mam teorię, że Zasadniczo istnieją trzy rodzaje dziennikarstwa: dostęp, analiza i opinia.

w naszym coraz bardziej rozdrobnionym świecie jest jednak znacznie bardziej prawdopodobne, że wspomniany pisarz będzie specjalizował się w jednym konkretnym aspekcie tej piramidy.

mimo to dziennikarze dostępowi są częściej postrzegani jako legalni w porównaniu z ich rówieśnikami. Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ istnieje solidny przypadek, że dziennikarstwo dostępu było kluczowym elementem wzrostu Donalda J. Trumpa.

chęć zdobycia i zgłoszenia „inside scoop” była głównym celem powstania Politico w 2007 roku. Strona wyhodowała pokolenie wtajemniczonych, którzy od tego czasu przybywali do najbardziej prestiżowych serwisów informacyjnych w kraju.

do tej grupy należeli tak znani beltway staples jak Glenn Thrush, Dylan Byers i Ben Smith. Najbardziej utytułowaną i wpływową z nich jest obecna korespondentka Białego Domu New York Timesa Maggie Haberman.

naturalny talent i niestrudzona etyka pracy sprawiły, że stała się najbardziej cenioną dziennikarką wśród swoich kolegów i poddanych.

problem w tym, że Haberman jest na ten moment słabo wyposażony i pod wieloma względami uwypukla niepokojąco kazirodcze relacje prasy z Trumpem.

zaczęło się od żartu.

26 lipca 2015 w wydaniu „tego tygodnia” ABC Haberman odpowiedział na twierdzenie Keitha Ellisona, że Trump może wygrać nominację GOP, praktycznie podwojając się ze śmiechem. Jak przyznała później, Haberman również przekazał informację o Trumpie, ponieważ zakładała, że to farsa.

prawdopodobnie w wyniku tego wszystkiego przerosła swoją lekcję.

jako rodowity nowojorczyk, Trump ma obsesję na punkcie czasów i ich relacji. W związku z tym, podczas gdy nieustannie czerpie rzekomo „nieudaną” gazetę, zawsze jest otwarty na rozmowę z Maggie.

wywiady Trumpa z New York Timesa są jasnym i irytującym oknem na ten związek. Haberman wykorzystuje swoją potrzebę walidacji w dostępie, co skutkuje improwizowanymi rozmowami, które produkują nagłówki, ale nie kopią pod powierzchnią.

spojrzenie na transkrypcję nie pokazuje żadnych twardych pytań, w rzeczywistości wiele razy nie ma nawet pytania. Zamiast tego Trump jest przedstawiany z tematem i może freestyle. Często oscyluje pomiędzy on i off the record oraz on i off topic. Zanim to się skończy, The Times ma sensację na temat skandalicznego, ale peryferyjnego komentarza Trumpa.

dodatkowo kanał Habermana na Twitterze jest podstawowym dokumentem teorii „Teflon Don”.

często wskazuje, jak kontrowersyjny komentarz lub akcja wpisuje się w jego przeszłość, ale zawsze z podtekstem fatalizmu. Zachowuje się tak, jakby była w refrenie greckiego spektaklu, odsunięta od akcji i pozbawiona możliwości wpływania na rzeczywistość.

najbardziej drażliwym aspektem tego wszystkiego może być jednak pogarda, jaką dziennikarze Haberman mają dla tych w sferze analiz i opinii. W tym tygodniu wzięła udział w ostatnim rozdziale waśni między Timesem a Nate ’ em Silverem.

podczas gdy Silver podjął się własnej mea culpas, Haberman i jej współpracownicy nie podjęli jednak decyzji. Nie mam na myśli nie brania Trumpa poważnie na początku. Zamiast tego mam na myśli niepotwierdzone Ukryte uprzedzenia.

daje Trumpowi i jego rodzinie lepsze pokrycie, bo oni (w przeciwieństwie do Clintonów) oddzwaniają. Ściganie go i jego kliknięć bez względu na to, co robi z krajem. Martwiąc się, czy wyborcy Trumpa z białej klasy robotniczej zobaczą cię jako elitarnego, a nie tych, którzy ucierpią z powodu jego polityki.

aby było jasne, jest to powszechny problem wśród wszystkich dziennikarzy dostępowych. Podkreślam Haberman tylko ze względu na jej znaczenie i wpływ. Gdyby w 1972 roku Bob Woodward istniał dzisiaj, tweetowałby Nowiny od pracowników Kongresu, zamiast grzebać w kryminalności prezydenta.

redaktor „New Yorkera” David Remnick stwierdza, że celem dziennikarstwa powinno być ” wywieranie presji na władzę.”Dokonało tego kilkadziesiąt utworów (w tym wiele z czasów

jednak największe gwiazdy w najbardziej wpływowych punktach sprzedaży nadal czują się odpowiedzialne za unikanie czegokolwiek, co pachnie analizą lub opinią. Ale jeśli pozwolisz, aby twój głos stał się głosem tego, kogo przykrywasz, jaki jest sens mówienia czegokolwiek?

Nick Field, były redaktor naczelny Politicispa, jest częstym autorem opinii PennLive. Pisze z Bristolu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.